Czwartek - VI tydzień wielkanocny

czwartek, 26 Maj 2022

Święty Paweł opuścił Ateny i udał się do Koryntu, który był znaczącym ośrodkiem handlowym.Być może zaskakuje nas postawa Apostoła Narodów, który zatrzymuje się u Akwili i Pryscylli, aby w ciągu tygodnia wspólnie z nimi zajmować się rzemiosłem – wyrobem namiotów – i dzięki temu zarabiać na swoje utrzymanie. W soboty (tzn. w szabat) oddaje się jednak w pełni swojej misji głoszenia Chrystusa. Pierwszymi jego odbiorcami w Koryncie są Żydzi czekający w dalszym ciągu na Mesjasza. Dlatego też Paweł głosi im obiecanego Zbawiciela – Jezusa. Niestety, jego słowa wywołują sprzeciw i zniewagę. Zniechęcony taką postawą za kolejny cel obiera sobie pogan. Czy misję świętego Pawła można uznać za porażkę? Mimo trudu i doświadczeń, z jakimi się spotkał, z pewnością nie! Paweł pełnił swoją misję z oddaniem i gorliwością w taki sposób, aby każdy poznał, że Jezus jest Mesjaszem. Samo głoszenie i wierność swojej powinności należy uznać za sukces.

Dzisiaj także nie jest łatwo wytrwać w wierności przy dzieleniu się Panem z bliźnimi. Wzorem Apostoła Narodów nie zniechęcajmy się w wypełnianiu naszej misji apostołowania.

Dzisiejszy psalm jest znakomitym podsumowaniem i przedłużeniem pierwszego czytania. Pan wobec wszystkich narodów objawia zbawienie – swoją sprawiedliwość, dobroć, wierność i miłość. Każdy naród, każdy człowiek ma doświadczyć tej Bożej miłości, co jest powodem do radości, wesela i dziękczynienia. Boża miłość przemienia człowieka.

Tym bardziej z tego powodu zadaniem każdego z nas jest dzielenie się Bożą miłością z innymi, aby każdy na ziemi mógł jej doświadczyć. Aby głosić, trzeba ją najpierw poznać poprzez budowanie relacji z naszym Panem.

Dzisiejszą Ewangelię przeplata smutek z radością. Te odczucia związane są z rozłąką, opuszczeniem, niezrozumieniem, ciągle obecną trudną tajemnicą śmierci i zmartwychwstania. Serca uczniów są wypełnione tak wieloma sprawami… i może właśnie z tego powodu tak trudno jest im zrozumieć kolejne słowa Jezusa.

Skąd ten smutek? Skąd ta radość? To Chrystus jest powodem tak ambiwalentnych odczuć nie tylko wówczas, ale również dzisiaj wśród nas.

Jezus i Jego obecność są powodem radości na tym świecie – Jego miłość, Jego obietnice, Jego pomoc, Jego słowa… Taka radość chrześcijanina jest jednocześnie smutkiem dla świata, ponieważ obecność Chrystusa jest dla niego wyrzutem. Wskazuje na grzeszność, niewłaściwe postepowanie, obojętność wobec miłości… Dlatego świat weseli się, gdy Chrystus znika z codzienności, znika z życia człowieka. Wtedy pojawia się beztroska i swawola.

Ważna jest radość, której dostąpimy w życiu wiecznym. Dlatego ten czas, w jakim jesteśmy, jest czasem odkrywania i poznawania Chrystusa nie przez odczucia, ale przez rzetelne pogłębianie wiary.