VI Niedziela Zwykła

niedziela, 11 luty 2024

Księga Kapłańska zawiera szereg przepisów związanych pierwszą zasadą wszelkich reguł jaką było prawo świętości, zamknięte w wezwaniu wypowiedzianym w Imię Najwyższego: „Świętymi bądźcie, bo Ja, Pan, Bóg wasz, jestem Święty”. Przestrzeń świętości miała ona być zasadą życia synów Izraela. Tylko człowiek „czysty” mógł być człowiekiem „świętym”. Tylko człowiek nieobciążony nieczystością mógł przekroczyć próg Świątyni. Stąd wymaganie i oczekiwanie, aby każdy Izraelita był wolny od chorób nie tylko duszy, lecz także i ciała, kiedy staje przed Panem. Nieczystość powodowała wyłączenie – czasowe lub stałe – ze wspólnoty świętego zgromadzenia. Opisywany w dzisiejszym czytaniu przypadek nieczystości spowodowanej przez trąd jest jednym z najbardziej dramatycznych przepisów prawa o konieczności bycia czystym przed Panem. Biblijny Izrael obawiał się bardzo chorób przenoszących się z łatwością z człowieka na człowieka, a trąd – niosący śmierć za życia, był właśnie taką dolegliwością. Stąd niezwykle surowe prawa dotyczące trędowatych. Po rozeznaniu śmiertelnej i nieuleczalnej choroby,  tego, kto miał nieszczęście na nią zapaść, wyłączano ze wspólnoty, z obowiązkiem ostrzegania z daleka, gdyby przypadkiem ktoś się do niego chciał zbliżyć. O wiele bardziej niebezpieczny dla świętości był oczywiście (i ciągle jest) trąd duszy. Ten jednak jest o wiele trudniejszy do sprawdzenia. Umarłe za życia serce można bowiem ukryć za pozorami życia.

Psalm 32 jest jedną z najpiękniejszych modlitw wpisanych w Psałterz. Modlące się serce wyśpiewuje w nim całą radość rodzącą się z wolności, która przychodzi wraz z przebaczeniem i odpuszczeniem grzechów. Człowiek, któremu darowano jego nieprawości, jest „szczęśliwy”- „błogosławiony” – imię, które Pismo rezerwuje dla tych, którzy są wyjątkowo blisko Boga. Takie szczęście może rodzić się z nieustannej medytacji Pisma, ze sprawiedliwego życia, z uczynków zgodnych z Bożą wolą-które oczyszczają trąd duszy. Do tego katalogu „szczęśliwych” Psalmista dopisuje również usprawiedliwionego grzesznika. Warunkiem pokoju i szczęścia jest stanięcie w prawdzie i szczerość. Odpuszczenie winy przychodzi po wyznaniu jej przed Panem.

Wspólnota Kościoła w Koryncie była wymagającą troski i miłości grupą uczniów Jezusa. Paweł był „ojcem wiary” dla mieszkańców tego portowego miasta, w którym nie było łatwo dochować wierności chrześcijańskim ideałom. Apostoł prosi więc swoich uczniów, z którymi nie ma już bezpośredniego kontaktu, aby nie zaniedbywali troski o osobistą więź z Bogiem. Modlitwa nie jest jedynym czasem i sposobem kontaktu z Panem-mówi Apostoł. Każda czynność, dokonywana z myślą o Bogu, staje się drogą do Boga, przeżywanie wszystkiego, co przynosi codzienność, ze świadomością Bożej obecności, jest sposobem bycia blisko Boga. Dlatego też wszystko, nawet tak powszednie i banalne czynności jak posiłki, może być okazją do oddawania chwały Bogu, podobnie jak wszystko, również najbardziej banalne czynności, może być przyczyną zgorszenia. Prawdziwy uczeń Jezusa, za przykładem samego Pawła, jest gotowy, aby we wszystkim, co robi, myśleć o zbawieniu – o ocaleniu, własnym i wspólnoty.

Czytanie z Księgi Kapłańskiej było znakomitym wstępem wprowadzającym do sceny spotkania Jezusa z trędowatym. Oto wobec Żyjącego staje ten, który za życia jest umarły, wobec Świętego i Czystego pojawia się ten, który był w oczach ludzi wcieleniem wszystkiego, co nieczyste i grzeszne. Trędowaty postawił wszystko na jedną kartę. I tak stracił już życie, mimo że wciąż budził się jeszcze o poranku. Już bardziej nie mógł być martwy za życia, jak w stanie, w którym się znajdował. Postanowił chwycić się ostatniej nadziei. Złamał przepisy Prawa, które kazały mu się trzymać z daleka od żywych. Nie krzyczał, że jest nieczysty. Poprosił o oczyszczenie. I otrzymał łaskę, której tak bardzo pragnął. Niemożliwe stało się możliwe. Serce Jezusa kieruje się miłosierdziem i pragnieniem dzielenia się życiem. Stwórcę wzrusza szamoczące się w objęciach śmierci stworzenie. Dokonuje się więc cud. Ocalenie przyniosła mu odwaga przekraczania granic nakreślonych Prawem. Nie mógł się jednak powstrzymać również od przekroczenia granic nakreślonych słowem Jezusa, i zamiast milczeć, zaczął opowiadać o tym, co go spotkało, uniemożliwiając Nauczycielowi z Nazaretu wejście do miasta. Ważne jednak również pozostaje posłuszeństwo Jego Słowu. Bo czasem nawet nadmiar gorliwości może okazać się czymś, co na chwilę wstrzyma wędrówkę samego Boga przez krainy pogubionych człowieczych serc.