Wtorek - wspomnienie św. Barnaby

wtorek, 11 Czerwiec 2024

Święty Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, we fragmencie opisującym początki działalności misyjnej Kościoła zatrzymuje się na chwilę w Antiochii Syryjskiej. To bardzo ważne miejsce w topografii biblijnej rodzącego się chrześcijaństwa. Religia Jezusa Chrystusa od samych pierwszych chwil zaistnienia nie była li tylko teorią. Praktyka życia ochrzczonych, ich czyny, a nawet gesty zawsze stanowiły wyraz wierności nauce Chrystusowej. Bez przekładania Ewangelii na czyny chrześcijaństwo szybko by zamarło. Pełnienie posłannictwa ewangelicznego nie było nigdy dziełem tylko ludzkim. Posłani – misjonarze –  zdali się na prowadzenie ich przez samego Boga, od samego początku do samego końca. Wyrażają to słowa zapisane w analizowanej perykopie: „ręka Pańska była z nimi”. Czyż może być jakakolwiek ręka ludzka silniejszą od Bożej? Zresztą żaden człowiek w ogóle nie ruszyłby swoją ręką, gdyby Bóg na to nie pozwolił! Dowodem Bożego prowadzenia apostołów – niejako za rękę – były nawrócenia, będące innym spojrzeniem na własne życie, spojrzeniem przez pryzmat Ewangelii. Radosna wieść o rozwijającym się Kościele doszła „do uszu Kościoła jerozolimskiego”. Tak sformułowana myśl stanowi dowód na personalistyczny – osobowy – wymiar Kościoła. Eklezja jest osobą mistyczną, którą stanowią liczne, niezliczone osoby! Kościół w Jerozolimie zareagował na potrzebę Kościoła w Antiochii Syryjskiej wysłaniem tamże Barnaby (którego imię przekłada się jako „syn proroctwa lub proroka”), współpracownika apostołów, zwłaszcza św. Pawła. Barnaba „był człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary”. Tylko człowiek o takim usposobieniu ducha i charakterze mógł zobaczyć „działanie łaski Bożej”. I chociaż łaska Boga nie jest postrzegana zmysłem wzroku, to jest widoczna dla tych, którzy pozwalają Duchowi Świętemu mieszkać w ich sercach. Zmysły fizyczne są wspomagane „zmysłem wiary”.

W Antiochii Syryjskiej świadkami Chrystusa i Jego Ewangelii byli również inni „prorocy i nauczyciele”, czyli – jak uważają dzisiejsi egzegeci – charyzmatycy. Barnaba, a z nim Szaweł – Paweł Apostoł – po akcie postu i „publicznym nabożeństwie” wspólnoty zostali powołani przez Ducha Świętego do dzieł im wyznaczonych. U początków  działalności misyjnej Kościoła sytuuje się fakt prześladowań Kościoła w Jerozolimie. Misjonarze zawsze są świadkami Jezusa oraz Jego Jerozolimy, gdzie zbudowany został krzyż jako najtrwalsza na świecie budowla. Umocnieni cierpieniem, prześladowaniem uczniowie Pana Jezusa, znający krzyż i jego wyzwoleńczą moc, mogli odważnie wyruszyć aż „na krańce ziemi”, by dotrzeć do każdego ludzkiego serca z misją miłości, wolności i pokoju.

Wychwalanie, czy też po prostu chwalenie, najświętszego Boga to przesłanie Psalmu 98.  Czy Bóg potrzebuje jednak pochwały ze strony człowieka? Wychwalanie i chwała Boga to wyraz pokornej postawy uniżenia człowieka wobec majestatu Najwyższego Wszechmogącego Pana. Autor poetyckiego zapisu w Psalmie 98 wskazuje na wielkiego i świętego Boga. Czyni to, by wzbudzić w sercach ludzi wdzięczność za otoczenie ich Bożą opieką. Bóg, który „kocha sprawiedliwość”, czyni ją w życiu. Sprawiedliwość Boża stanowi świadectwo świętości Boga. Potężny „nasz Bóg” nie jest odległy od tych, którzy go chwalą – wielbią, uwielbiają. Okazuje On łaskawość swojemu ludowi. Wzywanie Imienia Boga daje człowiekowi wolność, rodzi zaufanie. Mojżesz, Aaron, Samuel to mężowie Boży, którzy na sobie doświadczyli łaskawości Boga. Wyraża się ona w przychylności i spolegliwości Bożej, ale też i w ojcowskim wymierzaniu kary ludowi (wypływającej tylko i wyłącznie z miłości), który na nią zasłużył. Jej celem nie jest pognębienie winnego, lecz jego wyzwolenie ku dobru.

Perykopa Mateuszowej Ewangelii, przy której się zatrzymujemy, określona została jako „Mowa misyjna Jezusa Chrystusa”. Imperatyw Pana Jezusa: „Idźcie i głoście: Bliskie jest królestwo niebieskie” mimo upływu 2000 lat od jego wypowiedzenia wciąż pozostaje aktualnym. Zadania, które Jezus zlecił apostołom, budzą jednakże dziś niemałe zdziwienie: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy”. Czy dzisiejsi uczniowie Pana mają moc wskrzeszania umarłych? W sensie fizycznym nie jest to możliwe. W wymiarze duchowym natomiast tak. Umarłym duchowo był syn marnotrawny z przypowieści o Miłosierny Ojcu. Zmarłymi duchowo byli wszyscy grzesznicy, których Jezus wyzwalał z pęt zła. Człowiek, który nie zwraca się do Boga swoim sercem, lecz odwraca się doń plecami – umiera. Wskrzeszanie takiego umarłego to jego nawrócenie ku Bogu, który jest źródłem życia. Dary przekazywane przez Boga człowiekowi są bezinteresowne. Obdarowany nie ma żadnych zasług, by otoczony został Bożą życzliwością i przychylnością. Ten, kto został uposażony w Bożą Miłość, powinien ją przekazywać dalej, afirmując każdą spotkaną osobę jako tę, na której Bogu bardzo zależy.

Pozdrowieniem apostolskim powinno być słowo „Pokój!” Wyraża ono życzenie oddania się całkowicie Bogu, który jest Panem i źródłem Pokoju. Misja apostołów, ale i posłannictwo dzisiejszych ewangelizatorów, jest kontynuowaniem posłania samego Jezusa Chrystusa. Nie mogą oni głosić siebie, lecz tego, który ich posłał. Pokój przez nich głoszony wpierw powinien zamieszkać w ich sercach jako znak rozpoznawczy ich przynależności do Królestwa Bożego. Apostołowie to realiści, wiedzący, że ich nauka będzie wzbudzała sprzeciw niektórych, być może nawet „mas”. Fakt ten winien w ich sercach wzbudzać jeszcze większy zapał i poświęcenie misyjne.