Wtorek - XXII Tydzień zwykły
wtorek, 2 Wrzesień 2025
Przed nami ostatni wpisany w liturgię fragment 1 Listu do Tesaloniczan. Wielki finał rozprawy o czasach ostatecznych. Apostoł staje w rzędzie dawnych proroków, którzy zapowiadali nadejście Dnia Pańskiego. Niecierpliwym sercom pierwszych uczniów Paweł tłumaczy, że nie powinni patrzeć w kalendarz, lecz powinni nauczyć się czuwać i zabezpieczyć swe serca tak, jak ludzie zabezpieczają swoje domy przed złodziejem. To porównanie do niespodziewanej napaści, która przychodzi właśnie wówczas, kiedy jest najmniej oczekiwana, z jednej strony ostrzega, a z drugiej strony mobilizuje do przeżywania każdego dnia w świetle dobrych czynów. Gniewu Boga unikną ocaleni przez Jezusa wybrani, czuwający i trzeźwi, to znaczy ci, którzy potrafili żyć wolni od wszystkiego, co mogłoby uśpić i odurzyć serce. Przeznaczeniem ucznia jest życie wraz z Chrystusem, nawet jeśli śmierć nastąpi przed Jego paruzją. Spróbujmy, tak, jak Tesaloniczanie, zachęcać się wzajemnie i budować jedni drugich tą właśnie nadzieją.
Zapewne pierwszym skojarzeniem z tekstem wybranym dziś jako psalm responsoryjny może być przywołanie obrazu pogrzebu. Żegnając naszych bliskich modlimy się, wędrując w procesji pogrzebowej, właśnie tymi słowami, pocieszając serca, że oto w krainie życia ujrzymy dobroć Boga. Pierwotnie ten psalm, jeden z najstarszych, napisany być może jeszcze w epoce przed wygnaniem babilońskim, był modlitwą człowieka, który przyszedł do świątyni, aby złożyć w Bożej obecności swój akt zawierzenia. Jest prześladowany, nierozumiany, być może niesprawiedliwie osądzony. Oddaje się więc Bogu i rozpoznaje w możliwości przebywania w Jego świątyni swoją największą radość. Przeciwności losu wtrącają go za życia w krainę śmierci, on jednak wierzy, że będzie oglądał dobra Pana w krainie żyjących. Jedna i druga perspektywa tej modlitwy jest podnosząca na duchu. Zaufanie Bogu, zarówno w trudnościach doczesnych, jak i w chwili przejścia przez tajemniczy próg wieczności, jest drogą do odnalezienia pokoju serca.
Po odrzuceniu w Nazarecie, Jezus udaje się do Kafarnaum, które z czasem przejmie od rodzinnej miejscowości miano „Jego miasta. I oto właśnie tam, w nowym mieście Jezusa, możemy zobaczyć, jak rzeczywiście wypełniają się słowa Pisma. Pełne mocy słowo Jezusa – dobra nowina głoszona ubogim, przynosi owoc. Ujawniają się siły zła. Zły duch, ustami opętanego człowieka, próbuje zdradzić tożsamość Jezusa. On jednak nie chce odbierać czci od demonów i nie pragnie, aby to władca ciemności był Jego pierwszym apostołem. Jezus wie, że to kolejna, desperacka próba sił przeciwnych zbawieniu, aby pozbawić Go autorytetu. Za chwilę zresztą usłyszymy oskarżenia, w których pojawi się zarzut, że oto mocą złych duchów wyrzuca złe duchy… Jezus więc nakazuje księciu tego świata milczenie i uwalnia spętanego kajdanami zła człowieka. Ze złem nie wchodzi się w dyskusję, nawet jeśli szatan chętnie zasiadłby do sympozjalnego stołu. Ojciec kłamstwa, mnożąc słowa, chętnie zaciemniłby prawdę, odwracając znaczenia słów. Jedyny sposób, żeby temu zapobiec, to czyn pełen mocy Bożej. Ta moc rozkazuje duchom nieczystym i nie daje im pola do manewru. Robiąc dziś rachunek sumienia, zapytajmy naszych serc, czy przypadkiem nie wchodzimy w dialogi z ciemnością, która dobrze wie, że Jezus jest Świętym Boga, lecz chciałaby pozostawić nasze serca pod władzą tego, który przeciw świętości Boga podniósł bunt pierworodny.