Sobota - IV Tydzień zwykły

sobota, 7 luty 2026

„Proś o to, co mam Ci dać”. O co mam się modlić? To nie jest test na poprawność teologiczną. To pytanie, które pokazuje co naprawdę jest dla człowieka najważniejsze. Salomon mógł prosić o długie życie, bogactwo, potężne królestwo, o zwycięstwo nad wrogami i spokojne królowanie. Wybrał zupełnie coś innego. Poprosił o rozumne serce, a dosłownie o „serce słuchające”. Takie serce ma zdolność usłyszenia woli Boga, a zatem jest zdolne do rozeznawania. Po drugie, może usłyszeć człowieka, a zatem będzie wolne od niesprawiedliwych sądów. Po trzecie, „serce słuchające” potrafi usłyszeć samego siebie, idąc za głosem sumienia, a zatem wyposażyć człowieka w pokorę i uczciwość.

Boża odpowiedź na prośbę o „serce słuchające” jest zaskakująco hojna: „Ponieważ poprosiłeś o to, a nie prosiłeś dla siebie o długie życie, ani też o bogactwa i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, daję ci serce mądre i rozsądne, jakiego nie miał nikt przed tobą i nie będzie miał nikt po tobie.” Gdy prosimy o to, co naprawdę cenne w oczach Bożych, On często daje znacznie więcej. Jest szczególnie hojny, gdy chcemy lepiej służyć Jemu i ludziom. Panie, daj nam dar rozeznawania, wolność od niesprawiedliwych sądów, obdarz pokorą i uczciwością. Daj nam łaskę proszenia o to, co naprawdę ważne w Twoich oczach.

Psalmista stawia konkretne pytanie młodego człowieka: jak zachowa swą drogę w czystości, żyjąc często w świecie pełnym pokus? Odpowiedź jest bardzo prosta i trudna zarazem: przestrzegając Bożego słowa. Młodzieńczy entuzjazm podejmuje się tego trudu: „z całego serca swego szukam Ciebie”. Tu nie chodzi o szukanie od czasu do czasu, ani też tylko wtedy, gdy przychodzi ochota. Tu chodzi o szukanie „całym sercem”, czyli całym sobą i nieustannie. Czy człowiek jest w stanie w taki sposób poszukiwać Boga, aby żyć według Jego słowa? O własnych siłach nie będzie to możliwe. Stąd prośba: nie daj mi odstąpić od Twoich przykazań”. To Duch Święty jest w nas sprawcą tego, że możemy szukać Boga. Potrzeba naszego wysiłku, ale jeszcze więcej Bożej łaski.

Uczniowie wracają po swojej misji do Jezusa „i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali”. Wracają do Tego, który ich posłał. Człowiek potrzebuje wiedzieć, że to, co zrobił, zostało zauważone i docenione. Nie zawsze zauważy człowiek. Zawsze doceni Bóg. Spotkanie z Nim prowadzi do poczucia prawdziwej własnej wartości. Im większy staje się Bóg, tym ważniejszy staje się człowiek. Do tego potrzeba pustynnego miejsca – przestrzeni nawet w środku codzienności, w której można choćby przez chwilę bez tłumów, bez e-maili i telefonów pobyć tylko z Jezusem. „Bo wielu przychodziło i odchodziło, tak że nawet na jedzenie nie mieli czasu”. Tak bardzo współcześnie brzmi to zdanie. Ilu z nas mogłoby dzisiaj o sobie powiedzieć dokładnie to samo? Kiedyś pewna siostra zakonna, pracująca w przedszkolu opowiadała o rodzicach, którzy zawsze przywożą dziecko jako pierwsi, a odbierają jako ostatni. Kiedy przywożą swoje dziecko, ono „jeszcze” śpi, a kiedy odbierają, ono „już” śpi. Tak długo pracują, że nawet na zabawę z własnym dzieckiem nie mają czasu. „Wypocznijcie nieco”. To wielka sztuka: przyjąć zaproszenie do ciszy zanim się zupełnie wypalimy, a równocześnie mieć serce na tyle szerokie, żeby nadal widzieć drugiego człowieka i nad nim się litować. Takiej harmonii uczy Ewangelia.