Środa - święto Św. Kazimierza
środa, 4 Marzec 2026
Mądrość jest darem Boga, o który trzeba nieustannie prosić, gdyż jest nam niezbędna niezależnie od wieku. Autor księgi zaznacza, że o mądrość warto zabiegać przez całe życie, że trzeba w niej wzrastać i czynić postępy. Nie można utożsamiać jej z wiedzą. To raczej umiejętność patrzenia na siebie, ludzi i świat z Bożej perspektywy, w świetle wiary i pełnej świadomości, że jesteśmy wezwani do wieczności. Dziś mało mówi się o mądrości, jest ona jakby zapomniana i niedoceniana. Autor księgi wspomina też o wprowadzaniu mądrości w czyn. Tym samym pokazuje, że istotna jest nie tylko wiedza o tym, jak mamy postąpić i czym się kierować. Droga od tej teorii do praktyki bywa bardzo długa.
Boża mądrość różni się od mądrości ludzkiej, a jeszcze bardziej od mądrości świata. Patrzenie na rzeczywistość z perspektywy Boga i wiary nie jest dziś popularne. Trzeba mieć odwagę, by iść za mądrością Bożą. Módlmy się o ten dar dla siebie i dla innych. Prośmy o mądrość w realizowaniu powołania, w relacjach z ludźmi, w podejmowaniu decyzji, w wykonywaniu swoich obowiązków. Błagajmy o nią codziennie. Wołajmy o mądrość w patrzeniu, słuchaniu, mówieniu i działaniu. Pomyślmy też o sytuacjach, w których nam tego zabrakło. Bez Bożego wsparcia nie zajdziemy zbyt daleko.
Dzisiejszy psalm mówi o tym, co mamy czynić, by osiągnąć zbawienie. Przybytek, o którym wspomina psalmista, można utożsamiać z niebem. Przybytkiem nazywano też najświętsze miejsce w świątyni jerozolimskiej. Ono było mieszkaniem Boga. By wejść w przestrzeń przebywania Pana, samemu trzeba być naznaczonym świętością. Wskazówki, którymi dzieli się psalmista, są bardzo konkretne. Dotyczą nienagannego postępowania, sprawiedliwości, życia zgodnego z sumieniem, unikania oszczerstw i krzywdzenia bliźnich. Mówią o dobrych relacjach międzyludzkich, o wzajemnym szacunku, o byciu konsekwentnym w decyzjach, nawet jeśli sprowadzą na nas przykre skutki, o byciu szczerym i prawdomównym. Ten psalm jest dla nas świetnym rachunkiem sumienia. Bycie prawym jest cenne w oczach Boga i owocne dla naszej wieczności. Takie postępowanie jest trudne, ale przynosi błogosławione rezultaty. Każde dobro uczynione na ziemi, będzie zauważone i wynagrodzone w przyszłym świecie.
Od momentu nawrócenia, dla św. Pawła liczyło się tylko jedno – Jezus. On dla Niego żył, służył, nauczał, cierpiał i umierał. Na wszystko patrzył z perspektywy Chrystusa. Mistrz z Nazaretu był dla Apostoła Narodów najwyższą wartością. Słowo „poznać” w języku biblijnym nie oznacza tylko samej wiedzy. Ono zakłada głęboką relację, która przekłada się na życie i działanie. Poznać oznaczało tyle, co pokochać. Radykalność postawy św. Pawła jest bardzo poruszająca i motywująca. On nieustannie dążył ku Chrystusowi. Jednoczył się z nim w tym, co przeżywał.
A do jakiej mety my pędzimy? Co uznajemy za najwyższą wartość? Czego jesteśmy w stanie się wyzbyć, by pozyskać Chrystusa? Nasze priorytety bywają zgoła odmienne. Brakuje nam zapału św. Pawła, jego zachwytu Jezusem i Ewangelią. Nie mamy w sobie tyle determinacji co on. Pędząc po zdobycie tego, co ważne w oczach świata i ludzi, nierzadko gubimy Boga. Jezus często schodzi w naszej codzienności na dalszy plan. Wolimy stracić Jego, niż ziemskie błyskotki i zdobycze. Skąd w nas taka zmiana? Może dlatego, że nie dowierzamy Chrystusowi, że zamykamy się na Jego słowo i działanie, że nie chcemy być przez Niego zdobyci. Św. Paweł był przekonany, że warto iść za Jezusem. Módlmy się, byśmy mieli w sobie choć trochę jego gorliwości i odwagi.
Bycie przyjacielem Jezusa to wielki zaszczyt, ale i odpowiedzialność. Zostaliśmy przez Niego ukochani i zbawieni. On oddał życie za każdego z nas. Powinniśmy odpowiedzieć na to naszą miłością i posłuszeństwem Jego woli. Uderzającym jest fakt, że to nie my pierwsi wybraliśmy Jezusa. To On nas wybrał, zaprosił do pójścia za sobą i do przynoszenia trwałych owoców. Trwajcie w miłości – mówi Chrystus. To podstawowa zasada życia chrześcijańskiego. Z miłości wobec Boga i bliźniego rodzi się każde dobro i piękno. Bez niej stajemy się puści, pozbawieni sił, chęci, radości. Ona nas napędza i motywuje. Uzdalnia do przekraczania siebie, swoich lęków i ograniczeń. Skąd ją czerpać? Od Jezusa. Patrzmy na Chrystusa, który przychodzi do nas w swoim Słowie, w sakramentach, w modlitwie, w bliźnich. Kontemplujmy Jego miłość do nas. Zostaliśmy ukochani bez żadnych zasług, obdarzeni tak wieloma łaskami, otuleni Jego miłosierdziem. Za to wszystko nie możemy odwdzięczyć się inaczej, jak tylko miłością. Na takie wybranie i obdarowanie nie można pozostać obojętnym i głuchym. Niech nasza codzienność owocuje dobrem, które przemienia świat. Miejmy odwagę żyć dla miłości, której na imię Jezus.