Środa - XIV Tydzień zwykły
środa, 8 Lipiec 2026
Prorok Ozeasz działał w epoce dobrobytu w Izraelu. Pisze o swoich czasach następujące słowa: „Im większy dobrobyt w kraju, tym wspanialsze budowano stele”. Ma przy tym na myśli kamienne słupy, stawiane na cześć innych bóstw. I tu pojawia się wielki paradoks ducha religijnego. Ludzie żyjący w dobrobycie często zapominają o Bogu, dystansują się od praktyk religijnych, a nawet stają się wrogami religii. Dopiero kiedy przychodzą gorsze dni, kiedy cierpienie lub niepowodzenie zapuka do drzwi, to przypominają sobie, że rzeczywistość doczesna nie jest ostateczna i zaczynają szukać czegoś głębszego, stają się otwarci na wiarę.
Ale czy taka przemiana nie powinna dokonać się właśnie wtedy, kiedy jest nam dobrze, kiedy nie mamy dużych problemów? Jakże piękne jest świadectwo ludzi, którzy mówią: „Byłem z rodziną na pięknych wakacjach i po smacznej kolacji, patrząc na zachód słońca przyszła do mojego serca łaska nawrócenia”. Opowieści o nawróceniach są zgoła inne: Byłem chory, byłem na dnie, wszystko w życiu się posypało – takie treści dominują w świadectwach nawróconych. Dlatego doceńmy naszą szczęśliwą codzienność! Dziękujmy za proste rzeczy! Za to, że jestem zdrowy, że mogę pracować, że zrobiłem coś dobrego! Jakże piękne jest dziękczynienie za codzienność!
Psalm responsoryjny zaprasza nas do oddania Bogu chwały w naszej codzienności. Często przyjmujemy codzienność jako coś, co nam się „należy”. A wszelkie niepowodzenia w prostych z pozoru sytuacjach wybijają nas z rytmu. A przecież to właśnie w codzienności powinniśmy szukać pereł do dziękczynienia. Psalmista mówi: „Śpiewajcie i grajcie Mu psalmy, rozsławiajcie wszystkie Jego cuda. Szczyćcie się Jego świętym imieniem, niech się weseli serce szukających Pana”.
Niekiedy można spotkać opinię, że dziękczynienie to stan, który przychodzi spontanicznie wobec jakiejś wielkiej łaski, która nas spotkała. Dziękczynienie, które nie ma tego spontanicznego i radosnego charakteru, może być uważane za drugorzędne i nie posiadające jakości tego pierwszego. A przecież dziękczynienie to swego rodzaju obowiązek, który mamy wypełnić bez względu na uczucia. Do wypełnienia tego obowiązku trzeba podejść z całą odpowiedzialnością. Dopiero bowiem w naszym staraniu o powody dziękczynienia i wdzięczności odkrywamy prawdziwe perły Bożego działania w naszym życiu – nie to, co wywołuje naszą spontaniczną radość, ale to, co jest rzeczywistym działaniem Boga w naszym życiu.
Ewangelia o wyborze i posłaniu dwunastu uczniów doskonale wpisuje się w hasło programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce na rok 2026: „Uczniowie-misjonarze”. Określenia „wybór-posłanie” odpowiadają pojęciom „uczeń-misjonarz”. Wybór można rozpatrywać w kategoriach wyróżnienia, swego rodzaju przywileju. Jak wiemy, Jezusowi towarzyszyło wielu ludzi, a wybrał właśnie tych dwunastu. Jeszcze po zmartwychwstaniu nie brakowało tych, którzy towarzyszyli Jezusowi „przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami” (Dz 1, 21), jak powiedział Piotr o Macieju w Wieczerniku. Z drugiej strony, pójście za głosem Bożego wezwania, czy to jako osoba konsekrowana, czy jako świecki, zaangażowany w misję Kościoła, to zawsze dar z siebie, poświęcenie swoich małych czy dużych życiowych planów dla dobra Królestwa Bożego. Niekiedy może nam się wydawać, że mamy niewiele do zaoferowania, i szukamy wymówki, że może inni są lepsi, gorliwsi i zdolniejsi. Ale tu właśnie kryje się tajemnica Bożego wezwania. Tylko Bóg wie, dlaczego powołuje te, a nie inne osoby, bo On najlepiej wie, do czego jesteśmy zdolni z jego wszechmocną pomocą. Takie było doświadczenie zarówno apostołów, jak i pokoleń misjonarzy i misjonarek na przestrzeni dziejów. Niech to doświadczenie wybrania i posłania w sile Ducha Świętego stanie się również i naszym udziałem!