I tydzień WP - Piątek

piątek, 26 luty 2021

Ojcowie jedli zielone winogrona, synom ścierpły zęby (Ez 18,2).

Dzisiejsze czytanie są odpowiedzią na to żydowskie przysłowie, bardzo popularne wśród izraelitów żyjących w niewoli babilońskiej. Zarzucali oni w ten sposób Bogu, że cierpią za grzechy swoich przodków. Do wygnańców babilońskich pozbawionych jakiejkolwiek nadziei, a także bliskich rozpaczy i będących pod presją kary, którzy uważali, że niesłusznie cierpią za winy swoich przodków, mówi, że każdy poprzez takie a nie inne postępowanie i decyzje decyduje o swoim codziennym losie i przeznaczeniu. Prorok, żyjący też w tej samej niewoli przeciwstawia się temu rozpowszechnionemu mniemaniu. Bóg nie chce śmierci grzesznika. Bóg nie karze bezmyślnie synów za grzechy ich ojców, a i w życiu pojedynczego człowieka ani grzech, ani życie zgodnie z przykazaniami nie działają automatycznie. Człowiek nie dźwiga ciężaru win swoich przodków. Co więcej, może uniknąć dźwigania ciężaru swoich własnych win. Jeśli się nawraca, to Bóg zapomina o jego grzesznej przeszłości. Jednak po grzechu pierworodnym kondycja człowieka jest niepewna, dlatego prawdą jest też to, że i sprawiedliwy, pobożny człowiek może odstąpić od dobrego, moralnego życia i wejść na drogę grzechu. Osobiste przeznaczenie człowieka nie jest czymś niezmiennym, Bóg czeka i w pewnym sensie pobudza do nawrócenia. On daje możliwość nowego życia. Bo nikt nie jest raz na zawsze wierny, ale staje się nim dzień po dniu w walce jaką prowadzi w swym sercu o dobro. Dlatego też dla Boga ważna jest teraźniejszość, nie przeszłość. Człowiek, chcący żyć zgodnie z wolą Boga powinien więc być wytrwały i czujny. Nie można zrzucać odpowiedzialności za swój grzech na tajemniczą zbiorowość, społeczeństwo, trzeba pamiętać, że największa i najcięższa walka dobra ze złem rozgrywa się w sercu człowieka. Wyznanie więc swojego grzechu to reakcja buntu przeciwko złu, chęć przemiany i życia w nowy sposób. Warunkiem tego jest jak mówi psalmista oczekiwanie na interwencję Zbawiciela, na Bożą ingerencję w nasze życie. Dlatego też Pan Jezus stawia wyższe wymagania swoim uczniom niż te, jakie praktykowali faryzeusze i uczeni w Piśmie w Starym Testamencie. Pierwsi widzieli ją w poznawaniu Prawa, drudzy w skrupulatnym przestrzeganiu jego nakazów. Drugi człowiek się nie liczył, jego problemy, trudności, bieda były przez nich niezauważalne. Jeśli przyniesiesz dar swój przed ołtarz a tam wspomnisz, że Twój brat ma coś przeciw Tobie...; Te słowa niestety tak często zapominane przez nas, że Panu Bogu są miłe nasze ofiary, modlitwy, wyrzeczenia dopiero i tylko wtedy, kiedy składamy je pojednani z naszymi nieprzyjaciółmi i z czystym sercem. Dawna pobożność to daleka przeszłość mówi Pan Jezus, ona zatrzymywała się na zabójstwie, zakazywała go, nowa sprawiedliwość, Jezusowa pragnie zniszczyć zło aż po jego korzenie ukryte w sercu i zwalcza jego mniejsze przejawy takie jak obraźliwe słowa: głupcze, durniu, bezbożniku. Za to też czeka w Królestwie Jezusa kara. Bo on nie chce, żebyśmy robili rzeczy niemożliwe, więcej, ale lepiej niż faryzeusze i uczeni w Piśmie. Zewnętrze praktyki nie przynoszą nic, jęśli w sercu rodzą się i działają uczucia, które niszczą innych.